Jak często uczyć się angielskiego? Ile lekcji w tygodniu naprawdę ma sens?

edna lekcja w tygodniu? Dwie? A może trzy?
Jeżeli zaczynasz naukę angielskiego albo wracasz do niej po przerwie, prawdopodobnie prędzej czy później zadasz sobie to pytanie:
Jak często powinienem mieć lekcje angielskiego, żeby naprawdę robić postępy?

Najprostsza odpowiedź brzmiałaby: im częściej, tym lepiej.
Tyle że nie zawsze jest to prawda.
Możesz mieć trzy lekcje tygodniowo i niewiele z nich wynieść. Możesz też mieć jedną dobrze zaplanowaną lekcję, regularnie używać angielskiego między zajęciami i robić bardzo dobre postępy.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie o liczbę lekcji, warto spojrzeć na coś ważniejszego:
jak często masz rzeczywisty kontakt z językiem i co robisz podczas tego kontaktu?
Czy jedna lekcja angielskiego w tygodniu wystarczy?
Może wystarczyć — ale zależy od tego, co dzieje się przez pozostałe sześć dni.
Wyobraź sobie dwie osoby.
Pierwsza ma jedną lekcję angielskiego w tygodniu, ale:
pracuje czasem po angielsku,
słucha podcastów,
ogląda filmy lub seriale po angielsku,
wraca do słownictwa z lekcji,
próbuje aktywnie używać nowych wyrażeń.
Druga również ma jedną lekcję tygodniowo, ale po jej zakończeniu nie ma żadnego kontaktu z angielskim aż do następnego spotkania.
Formalnie obie osoby mają dokładnie tyle samo lekcji.
W praktyce ich proces nauki wygląda zupełnie inaczej.
Dlatego jedna lekcja tygodniowo może mieć sens szczególnie wtedy, gdy angielski jest już w pewnym stopniu obecny w Twoim życiu i potrafisz samodzielnie pracować między zajęciami.
Jeżeli jednak lekcja jest Twoim jedynym kontaktem z językiem, postępy prawdopodobnie będą wolniejsze.
Czy dwie lekcje angielskiego w tygodniu są lepsze?
Dla wielu osób dwie lekcje tygodniowo mogą być bardzo dobrym rozwiązaniem.
Nie dlatego, że liczba „dwa” ma jakieś magiczne znaczenie.
Chodzi przede wszystkim o regularność.
Jeżeli uczysz się na przykład w poniedziałek i czwartek, nie masz tygodniowej przerwy między kolejnymi momentami aktywnego używania języka.
Wracasz szybciej do:
nowego słownictwa,
konstrukcji gramatycznych,
wymowy,
wcześniejszych błędów,
tematów, nad którymi pracowałeś.
Badania nad nauką języków wskazują, że rozłożenie praktyki w czasie jest korzystniejsze niż skumulowanie tej samej pracy w jednym bloku.
Dlatego często lepiej jest mieć dwie krótsze, skoncentrowane sesje niż jedną bardzo długą lekcję i potem przez tydzień praktycznie nie wracać do języka.
A może trzy lekcje w tygodniu?
Trzy lub więcej lekcji tygodniowo może mieć sens, jeśli:
przygotowujesz się do ważnego egzaminu,
masz rozmowę kwalifikacyjną za kilka tygodni,
zaczynasz nową pracę wymagającą angielskiego,
przeprowadzasz się za granicę,
potrzebujesz szybko odświeżyć język,
masz wystarczająco dużo czasu i energii na regularną naukę.
Ale większa liczba lekcji nie zawsze oznacza proporcjonalnie większe postępy.
Jeżeli po trzeciej czy czwartej lekcji w tygodniu nie masz już czasu powtórzyć materiału, zastosować nowego słownictwa czy po prostu odpocząć, dodatkowe zajęcia mogą dawać coraz mniejszy efekt.
Nie chodzi więc o to, żeby wcisnąć jak najwięcej lekcji do kalendarza.
Chodzi o znalezienie takiej częstotliwości, którą jesteś w stanie utrzymać przez dłuższy czas.
A więc ile lekcji angielskiego w tygodniu potrzebujesz?
Jednym z najlepiej udokumentowanych zjawisk w nauce jest tzw. spaced practice, czyli rozłożenie nauki w czasie.
Meta-analiza obejmująca 48 eksperymentów i ponad 3400 uczestników wykazała, że rozłożona praktyka ma wyraźnie pozytywny wpływ na naukę drugiego języka.
W praktyce oznacza to coś bardzo prostego:
lepiej regularnie wracać do języka niż próbować nadrobić wszystko jedną długą sesją.
Podobne wyniki pojawiają się również w badaniach dotyczących rozwoju płynności mówienia.
Dlatego jeżeli masz do dyspozycji określoną liczbę godzin miesięcznie, warto zastanowić się nie tylko nad ich sumą, ale również nad tym, jak są rozłożone w czasie.
Ile czasu potrzeba, żeby przejść na wyższy poziom angielskiego?
Cambridge English szacuje, że przejście z jednego poziomu CEFR na kolejny może wymagać około 200 godzin nauki kierowanej.
To oczywiście tylko orientacyjna wartość.
Na tempo wpływają między innymi:
Twój obecny poziom,
wcześniejsze doświadczenie w nauce języków,
intensywność nauki,
wiek,
ilość kontaktu z angielskim poza lekcjami.
Dlatego obietnice w stylu:
„Będziesz mówić płynnie po trzech miesiącach”
powinny wzbudzać ostrożność.
Nikt nie jest w stanie uczciwie obiecać tego każdej osobie.
Co jest ważniejsze: lekcja czy praca między lekcjami?
Jedno i drugie.
Dobra lekcja może:
wskazać Ci kierunek,
wychwycić błędy,
dać Ci możliwość mówienia,
wprowadzić nowe słownictwo,
pomóc Ci pracować nad wymową,
dać Ci konkretny feedback.
Ale nawet najlepszy lektor nie może używać angielskiego za Ciebie przez cały tydzień.
Dlatego między lekcjami warto mieć choć trochę regularnego kontaktu z językiem.
Nie musi to być godzina nauki dziennie.
Może to być:
10 minut podcastu,
krótki artykuł,
kilka minut powtórki słownictwa,
fragment serialu bez polskiego dubbingu,
krótka rozmowa,
próba wykorzystania nowych zwrotów z ostatnich zajęć.
Regularność jest tutaj znacznie ważniejsza niż heroiczne dwie godziny nauki raz na dwa tygodnie.
Jak często więc powinieneś mieć lekcje?
Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.
Jedna lekcja tygodniowo może być wystarczająca, jeżeli:
masz regularny kontakt z angielskim poza zajęciami, potrafisz pracować samodzielnie i nie potrzebujesz bardzo szybkich rezultatów.
Dwie lekcje tygodniowo mogą być dobrym rozwiązaniem, jeżeli:
chcesz mieć regularny kontakt z mówieniem, potrzebujesz większej systematyczności albo trudno Ci samodzielnie utrzymać tempo nauki.
Trzy lub więcej lekcji może mieć sens, jeżeli:
masz konkretny, pilny cel i wystarczająco dużo czasu, żeby oprócz samych zajęć utrwalać to, czego się uczysz.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc:
„Ile lekcji powinienem kupić?”
Lepiej zapytać:
„Jaki plan jestem w stanie regularnie realizować przez najbliższe miesiące?”
Więcej lekcji nie zawsze oznacza lepiej
Jeżeli ktoś próbuje przekonać Cię, że absolutnie każdy potrzebuje trzech czy czterech lekcji tygodniowo, warto zadać sobie pytanie, czy jest to rekomendacja oparta na Twoich potrzebach, czy po prostu próba sprzedania większego pakietu.
Dobry plan nauki powinien pasować do:
Twojego celu,
Twojego poziomu,
Twojego czasu,
Twojego budżetu,
Twojego stylu życia.
Nie do potrzeb finansowych szkoły.
Jak wygląda to na moich lekcjach?
Moje lekcje trwają 45 minut.
Nie dlatego, że istnieje magiczna granica 45 minut, po której mózg przestaje się uczyć. Po prostu uważam, że przy dobrze zaplanowanej lekcji jest to wystarczająco dużo czasu, żeby intensywnie pracować nad mówieniem, słownictwem, gramatyką i wymową, a jednocześnie utrzymać koncentrację i dobre tempo zajęć u nikając zmęczenia i nieproduktynwego czasu lekcji.
Znacznie ważniejsze jest dla mnie to, co robisz podczas tych 45 minut oraz pomiędzy naszymi lekcjami.
Jeżeli przez większość lekcji aktywnie używasz angielskiego, dostajesz konkretny feedback, a później regularnie wracasz do tego języka między zajęciami, taki system może być znacznie skuteczniejszy niż długa lekcja raz na jakiś czas.
Liczbę lekcji dobieram indywidualnie, w zależności od Twojego celu, poziomu, ilości czasu, którym dysponujesz, budżetu, możliowści oraz stylu życia.
Jeżeli zastanawiasz się, ile lekcji angielskiego w tygodniu potrzebujesz, nie zaczynaj od liczby.
Zacznij od swojego celu.
Pomyśl:
Jak szybko chcę zrobić postępy?
Ile czasu naprawdę mogę poświęcić na angielski?
Czy używam angielskiego poza lekcjami?
Czy potrzebuję nauczyciela przede wszystkim do mówienia, feedbacku i prowadzenia mnie w odpowiednim kierunku?
Dla jednej osoby optymalna będzie jedna lekcja tygodniowo.
Dla innej dwie.
Ktoś przygotowujący się do ważnego egzaminu albo rozmowy kwalifikacyjnej może przez pewien czas potrzebować trzech.
Najlepszy plan to nie ten najbardziej intensywny.
Najlepszy plan to taki, który daje Ci regularny kontakt z językiem i który jesteś w stanie konsekwentnie realizować.




Komentarze